RSS Paraprawo

Homo homini lupus est

Archiwum

Polecane strony


Art. 32 Konstytucji RP. Article 32


1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
All persons shall be equal before the law. All persons shall have the right to equal treatment by public authorities.

2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
No one shall be discriminated against in political, social or economic life for any reason whatsoever.

Art. 45 Konstytucji RP. Article 45


1. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.
Everyone shall have the right to a fair and public hearing of his case, without undue delay, before a competent, impartial and independent court.

Art. 54 Konstytucji RP. Article 54


1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
The freedom to express opinions, to acquire and to disseminate information shall be ensured to everyone.

Art. 77 Konstytucji RP. Article 77


1. Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej.
Everyone shall have the right to compensation for any harm done to him by any action of an organ of public authority contrary to law.

2. Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw.
Statutes shall not bar the recourse by any person to the courts in pursuit of claims alleging infringement of freedoms or rights.

Życie na strychu.


mysz-przyjaciolka

Jakiś czas temu w noc moich 57 urodzin po głównej desce podłogi strychu (ku mojej wielkiej radości) przedefilowała znowu mysz. Mysz uczyniła to ze stoickim spokojem, nie zważając na to, że kilka dni temu Halina zgładziła sześcioro członków jej rodziny.

Ta zbiorowa zagłada wywołała widać większy żal we mnie, niż w owej mysiej rodzinie. Wyobraziłem bowiem sobie, że gdzieś tam, za którąś z desek, jakimi wyłożone są ściany strychu, w mysim gnieździe wyciągają swe szare, mysie szyje zakończone wąsatymi, czarnymi pyszczkami, mysie dzieci.

Wyobraziłem je sobie tak samo głodne jak pisklęta pokazywane w filmach i tak samo oczekujące swej matki, która na niby poszła do supermarketu przynieść coś do schrupania. Przecież stary Michał zawsze coś zostawiał pod swoim biurkiem i barkiem, a to okruchy chleba, a to resztki orzechów, które upadły mu na podłogę, wreszcie nawet kawałek tłuszczu z kiełbasy, który to tłuszcz stary Michał starannie oddzielał od reszty mięsiwa.

Ale nie tym razem! Halina zastawiła pułapkę starannie, przełamała swoją obrzydliwość do małych myszy, założyła chirurgiczne rękawice, od widoku których nawet suki uciekły na taras i dokonała swego dzieła.

W pułapce kręgosłup mysiej matki trzasnął jak nadepnięta zapałka. Jej żywot zgasł zostawiwszy sierocemu losowi te czarne noski i ślepka, które zaszły już łzami. Wytrawny obserwator zauważyłby także kroplę łzy na zasmarkanym nosku najbardziej wrażliwej mysiej córeczki.

Kiedy bowiem już wszyscy pójdą spać a stary Michał w swej samotności bije się bezszelestnie z natarczywymi myślami, zza desek słychać szuranie mysich łapek, które w styropianie i wełnie mineralnej, w wydrążonych przez miesiące mysiej pracy, tunelach niosą moje lokatorki i przyjaciółki po pełnym trudu i ryzyka dniu, do ich wieczornych zajęć – a może na plotki do sąsiadek a może nawet do kochanków….

Te małe zwierzątka nie są na strychu szykanowane ani przeze mnie ani przez suki – dwie owczarki niemieckie, mieszkające ze mną od czterech lat. Jedzenia mają dość i nawet suki nie zabraniają im „zakupów” psich groszków z blaszanych psich misek. Czasem nawet w swej zwierzęcej solidarności rozsypują te groszki ułatwiając myszom zadanie.

Spotykam się także ze swoistymi odruchami wdzięczności ze strony moich mysich lokatorek.

Po pierwsze dotrzymują mi towarzystwa w mojej samotni a po drugie zapewniają rozrywkę, gdy czasami zeźlą suki i te próbują gonić je po strychu.

Takim ewidentnym objawem przyjaźni są odwiedziny najodważniejszej z myszy na moim kolanie. Otóż ta harda „bestia” po nogawce od spodni znakomicie wdrapuje się na moje kolano, przysiada na nim, wodzi oczami dookoła, nieco dłużej przygląda się mnie, staremu Michałowi i spokojnie, nieśpiesznie schodzi na podłogę, gdzie pobrawszy psi groszek, oddala się tocząc go w stronę swojego gniazda.

Suki stawiają uszy jak radary i odprowadzają ją zdziwionym nieco wzrokiem, marszcząc przy tym groźnie swoje nosy.

Jednak chyba i one rozumieją matczyny wysiłek zdobywania pożywienia dla swoich dzieci i dzielą się z mysią mamą nadmiarem posiadanych dóbr bez żalu.

Właściwie, to chyba nawet słyszałem takie ciche, psie „na zdrowie” .…

I właśnie wczoraj w nocy stała się rzecz straszna.

Po okresie choroby (zresztą nie wyleczonej całkowicie) moja spostrzegawczość i reakcja uległy znacznemu ograniczeniu, skutkiem czego będąc w łazience rozdeptałem jedno z wyrośniętych już dzieci mojej strychowej myszy, które zapewne przyszło się ze mną przywitać i zakolegować na nowy sezon jesienno – zimowy. Stałem się mordercą niewinnej istoty, która chciała ofiarować mi – jak jej matka przed laty – swoją przyjaźń i czuję się z tym tragicznie, podle i….i chce mi się płakać……

Polecam także uwadze felietony


Komentarzy: 6 »

  1. Autor: Wandzia i Jurek

    3 May 2012 @ 11:04

    Życie na strychu,a jakie twórcze.
    Z tekstu powiew optymizmu ,dobrego humoru i młody Michał.
    Pozdrawiamy i zachęcamy do pisania.

  2. Autor: Marta

    9 May 2012 @ 11:33

    Niezły tekst do “południowej kawy” 🙂 No już daj żyć tym myszom, bo aż mi się łezka w oku zakręciła na wieść o Halinowej “zgładzie”…

  3. Autor: Mirka

    13 June 2012 @ 18:20

    Czekam na dalsze przygody, zarówno na strychu jak i poza nim. Bardzo interesująca lektura.
    Pozdrawiam
    Mirka

  4. Autor: Ola

    3 September 2012 @ 13:49

    OJ TE MYSZKI, PRAWIE BYM SIĘ Z NIMI ZAPRZYJAŹNIŁA SAMA ALE NIESTETY NIE ZDĄŻYŁAM. TEŻ ZBIERAŁAM ICH ZWŁOKI. SZKODA, PO TEJ OPOWIEŚCI TAK JAKOŚ SZKODA MI SIĘ ICH ZROBIŁO, MMMMM…….

  5. Autor: Iza

    13 September 2016 @ 15:28

    Ciekawie opisana taka prosta sytuacja:) Pewnie wiele osób miało taką historię z myszą, ale po tym opowiadaniu inaczej będę patrzeć na takie zimujące myszy:)
    Iza ostatnio opublikował..BON PODARUNKOWY NA KAŻDĄ OKAZJĘMy Profile

  6. Autor: jędrek

    21 September 2016 @ 20:17

    Myszy, myszy .. każdy ma z nimi problemy, nie tylko po żniwach ale w sumie cały rok.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu · Adres TrackBack

Zostaw komentarz

CommentLuv badge
 

Najnowsze komentarze

Kategorie dokumentów

Galerie foto

Blog Traffic

  • Stronę odwiedziło: 619095
  • Teraz na stronie: 4

Mój wiek XX

Ślubowanie sędziów:

The oath taken by polish judges:
As the common court judge I do solemnly swear to serve faithfully the Republic of Poland, uphold the law, conscientiously perform the duties of a judge, administer justice according to the law, impartially and according to my conscience, I swear to keep the State and official secrets and to behave according to the principles of dignity and integrity”.

The person making the oath may add at the end:

„So help me God.”



"Ślubuję uroczyście jako sędzia sądu powszechnego służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według mego sumienia, dochować tajemnicy państwowej i służbowej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości."

Składający ślubowanie może dodać na końcu zwrot:

"Tak mi dopomóż Bóg."

Google