RSS Paraprawo

Homo homini lupus est

Archiwum

Polecane strony


Art. 32 Konstytucji RP. Article 32


1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
All persons shall be equal before the law. All persons shall have the right to equal treatment by public authorities.

2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
No one shall be discriminated against in political, social or economic life for any reason whatsoever.

Art. 45 Konstytucji RP. Article 45


1. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.
Everyone shall have the right to a fair and public hearing of his case, without undue delay, before a competent, impartial and independent court.

Art. 54 Konstytucji RP. Article 54


1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
The freedom to express opinions, to acquire and to disseminate information shall be ensured to everyone.

Art. 77 Konstytucji RP. Article 77


1. Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej.
Everyone shall have the right to compensation for any harm done to him by any action of an organ of public authority contrary to law.

2. Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw.
Statutes shall not bar the recourse by any person to the courts in pursuit of claims alleging infringement of freedoms or rights.

Zagadnienie13 – jak rozwiązać problem emerytur


Pytanie tyleż retoryczne co praktyczne. Po zaistniałej już próbie ustalenia wieku emerytalnego na 67 lat oto kolejny pomysł miłościwie panującej nam Władzy (ciąg dalszy). Dobór naturalny panuje wśród świata zwierząt od zawsze a jak możemy domniemywać z rysunków naskalnych oraz hollywoodzkich produkcji filmowych także i gatunkowi homo sapiens jest on nieobcy od wieków a nawet tysiącleci.
Jednak mało kto mógł przypuszczać, że w XXI wieku, w centrum zjednoczonej Europy, znajdzie on nadal praktyczne zastosowanie i to w kraju szczycącym się nazwą „zielonej wyspy” oraz wybitnie demokratycznym i obywatelskim ustrojem społeczno – gospodarczym.
Polska – bo o niej tu mowa – jest od lat rządzona bez większych zakłóceń przez jedną i tę samą partię obywatelską w koalicji z podpierającą ja partią chłopską (też obywatelską) i pod kierownictwem Premiera o znanym nawet małym bobasom imieniu Donald.
Władzę w Polsce dzierży także bezpartyjny Prezydent Wszystkich Polaków o miłym sercu jednym z imion – Maria.
W okresie objętym Władzą, Ministrem Zdrowia była przez cztery lata członek PO Ewa Kopacz (obecna Marszałek Sejmu) a jest obecnie ulubieniec szczecińskich dzieci i „Kanclerza” Leszka Millera – były poseł SLD a obecnie członek PO, Bartosz Arłukowicz (rzadko ostatnio widywany w Telewizji). Należy przy tym zauważyć, że wielokrotne próby opozycji zmierzające do usunięcia obydwojga Ministrów z ich stanowisk, okazały się bezskuteczne wobec skonsolidowanych sił posłów Władzy w Sejmie RP.
Dlaczego zatem taka jedynie słuszna linia rządzenia powoduje bezsenność milionów obywateli, trudno doprawdy pojąć, gdyż wszelkie wątpliwości dotyczące nawet miliardowych niewypałów gospodarczych zawsze znajdują, w ustach całej rzeszy rzeczników prasowych należyte i obowiązkowo zrozumiałe nawet dla inteligentnego Polaka pararacjonalne, wytłumaczenia.
Tak też jest i z opisaną dalej pozornie drobną przecież kwestią – zapisu osoby chorej na serce na wizytę do kardiologa.
Do rzeczy:
Zamieszczone poniżej dokumenty są skanami z oryginałów, bez jakichkolwiek poprawek, wycięć czy uzupełnień (poza zaklejonym imieniem i nazwiskiem lekarza, który wystawił nieszczęsne skierowanie do kardiologa – ona niczemu nie winna).
W pierwszym z moich pism z dnia 27.06.2013 opisałem zdarzenie jakie miało miejsce w Przychodni przy ul. Czumy 1 w Warszawie w dniu 18.06.2013 a w ostatnim z pism NFZ z dnia 09.08.2013 zawarte są konkluzje Funduszu wynikające z postępowania wyjaśniającego.
Pozwolę sobie na kilka uwag dotyczących przewrotności owych konkluzji NFZ, które z opisaną wyżej zasadą niewinności Władzy, zostały wyjaśnione przez osobę podpisującą się tytułem magistra przed imieniem i nazwiskiem, podkreślając tym samym swoją wyżej niż przeciętną zdolność pojmowania rzeczywistości. Ano to poczytajmy…
Choroba serca jako taka wymaga stałej kontroli i nie trzeba o tym nikogo przekonywać. Istnieje jednak duża różnica w pojmowaniu tego zwrotu „stała kontrola” albo „stała opieka”.
Jak wynika z samego trybu załatwienia mojej skargi (6 tygodni) NFZ się specjalnie nie spieszyło – uznano zapewne, że pacjent może poczekać a jak nie doczeka – to jego wina. Tak, tak – i taka konkluzja znajduje się w jednym ze zdań pisma końcowego, które jednoznacznie obarcza mnie winą, że po wizycie u kardiologa w dniu 21.12.2012 mogłem się zapisać na kolejną wizytę ale się nie zapisałem.
Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że zapisanie się 21 grudnia na wizytę na rok następny jest absolutnie nie możliwe (i NFZ powinien wiedzieć to najlepiej) bo nawet lekarze nie wiedzą, czy będą w kolejnym roku przyjmować choćby z powodu nie zawartych jeszcze kontraktów. NFZ zabrakło nawet takiej malutkiej dozy uczciwości już w tym momencie. Ale dalej jest jeszcze lepiej.
Przez pół roku nie korzystałem z wizyty u kardiologa, bo oczywiście nie można było się zapisać ze względu na brak miejsc. Jednak gdy poczułem się gorzej (możliwe, że ze względu na znaczne wahania pogodowe w tym okresie) zapragnąłem skonsultować moje nasilające się złe objawy z kardiologiem. Widocznie tak uznała także moja lekarz prowadząca, która wystawiła mi skierowanie do kardiologa.
Jak okazało się, skierowanie było zbędne, bo i tak nie miałem szans spotkać się z kardiologiem w roku 2013. Musiałem czekać na nastanie Nowego Roku 2014, dożyć i przeżyć Sylwestra i parę innych Świąt i dopiero w takiej kondycji mógłbym na wiosnę ewentualnie z kardiologiem pogadać.
Mówi się czasami w Telewizji, że przy chorobach serca, zawałach lub innych atakach najważniejsze są pierwsze godziny. Czyli ważniejszy jest wątpliwy ratunek w zagrażającej życiu pacjenta sytuacji niż profilaktyka i zapobieganie nagłym a niebezpiecznym zdarzeniom.
I to ja rozumiem jako niezawodny element profilaktyki ale anty emerytalnej.
Więc idąc dalej, magister (chyba ekonomii sądząc z zajmowanego stanowiska) Alicja Krudysz orzeka w piśmie NFZ z dnia 09.08.2013, że wszystko jest w porządku bo w czerwcu 2013 wyczerpały się zapisy do Poradni Kardiologicznej. Przynajmniej mam to czarne na białym – jak jest zarządzany NFZ.
A ostatnie zdanie tego pisma NFZ wprawiło mnie w rzeczywiste osłupienie:
z lekkością mgły porannej magister Alicja Krudysz stwierdza, że mamy w Przychodni Kardiologicznej 2820 nieszczęśników chorych na serce, którzy do kardiologa się w tym roku nie dostaną a jak nie odstoją swego na schodach Przychodni nie wiadomo zresztą kiedy, to i w roku 2014 też nie dostąpią tego zaszczytu.
Poza tym wszystko jest w porządku a taka sytuacja nie stanowi zagrożenia dla mojego życia (rozumiem, że dla tych 2820 obywateli też) i ani słowa o tym, czy kardiolog mnie przyjmie czy nie, czy się mnie chociaż przeprasza za zaistniałe kłopoty czy nie albo, że na przykład magister Alicja Krudysz uważa sprawę za prostą jak autostrady Grabarczyka albo tory kolejowe Nowaka….
NFZ zaś , która nadal nie wyjaśniła niczego … bo Olga Rostek (rejestratorka) przebywa na urlopie a pozostały personel ogarnęła zbiorowa amnezja (z pisma Alicji Krudysz), nie odpowiedział też ani słowem na moje pytanie, od którego zacząłem moją skargę:
jakie przepisy umożliwiają Przychodni odmowę zapisania mnie na wizytę u kardiologa w związku z moją przewlekłą chorobą serca?
Takiej odpowiedzi nie ma też w kolejnym piśmie NFZ z dnia 28.08.2013, które rozstrzyga kwestię wizyty na bazie kontraktu NFZ z Przychodnią oraz każe choremu poszukiwać sobie innej przychodni, która ma ‚wolne moce przerobowe’. Taką postawę można już z całą pewnością nazwać bezczelną bo cóż może obchodzić pacjenta kontrakt NFZ z Przychodnią? A niech sobie zawierają pakty jakie tylko chcą – świadczeniobiorca płaci składkę zdrowotną i domaga się dostępu do lekarza specjalisty wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba (na podstawie Ustawy) a w chorobie przewlekłej a stabilnej – co najmniej trzy razy w roku i NFZ ma mi to zagwarantować. Jeśli zarządzający NFZ tego nie potrafią zapewnić to powinni zmienić pracę jak najszybciej, żeby nie szkodzić chorym.
Konkluzja – wizyty nie ma i nie będzie a dodatkowo obwiniono dobrą lekarkę za to, że się wychyliła i wystawiła skierowanie, którego według urzędnika NFZ nie musiała wystawiać (i chyba nie powinna!) bo – prawdopodobnie listownie- ustalił tenże urzędnik, że mój stan jest stabilny i konsultacji z kardiologiem nie wymaga.
A że lekarz miała inne obserwacje na temat chorego – to już urzędnika nie obchodzi….

Z ostatniej chwili

Niechęć NFZ i jego pracowników do wyrażania się w sprawach pacjentów „na piśmie” jest tak dalece utrwalona w ich mentalnościach, że moje kolejne pismo z dnia 18.10.2013 (na dole wpisu), skierowane do Kierownika Przychodni z prośbą o wystawienie mi prostego zaświadczenia o terminie wizyty u specjalisty – nie doczekało się odpowiedzi a raczej zostało załatwione odmownie – mimo znacznej rangi sprawy,  gdyż tym razem chodziło o kolizję z terminem czynności sądowej w innym mieście. Pozostało mi zatem do wyboru:

– stracić termin u ortopedy i dalej kuśtykać przez parę miesięcy

– uzyskać negatywny efekt sądowej potyczki.

Reasumując: moje skargi nie przyniosły żadnego pozytywnego dla mnie skutku a raczej wyłącznie negatywny a parę dni temu uzyskałem wreszcie termin wizyty u kardiologa na dzień…02 października 2014 roku

 

 

 

 













Polecam także uwadze felietony


Zostaw komentarz

CommentLuv badge
 

Najnowsze komentarze

Kategorie dokumentów

Galerie foto

Mój wiek XX

Ślubowanie sędziów:

The oath taken by polish judges:
As the common court judge I do solemnly swear to serve faithfully the Republic of Poland, uphold the law, conscientiously perform the duties of a judge, administer justice according to the law, impartially and according to my conscience, I swear to keep the State and official secrets and to behave according to the principles of dignity and integrity”.

The person making the oath may add at the end:

„So help me God.”



"Ślubuję uroczyście jako sędzia sądu powszechnego służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według mego sumienia, dochować tajemnicy państwowej i służbowej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości."

Składający ślubowanie może dodać na końcu zwrot:

"Tak mi dopomóż Bóg."

Visitor counter

Licznik odwiedzin

Twój IP: 35.175.182.106

Google