RSS Paraprawo

Homo homini lupus est

Archiwum

Polecane strony


Art. 32 Konstytucji RP. Article 32


1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
All persons shall be equal before the law. All persons shall have the right to equal treatment by public authorities.

2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
No one shall be discriminated against in political, social or economic life for any reason whatsoever.

Art. 45 Konstytucji RP. Article 45


1. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.
Everyone shall have the right to a fair and public hearing of his case, without undue delay, before a competent, impartial and independent court.

Art. 54 Konstytucji RP. Article 54


1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
The freedom to express opinions, to acquire and to disseminate information shall be ensured to everyone.

Art. 77 Konstytucji RP. Article 77


1. Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej.
Everyone shall have the right to compensation for any harm done to him by any action of an organ of public authority contrary to law.

2. Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw.
Statutes shall not bar the recourse by any person to the courts in pursuit of claims alleging infringement of freedoms or rights.

Epizod 4


Geneza strajków studenckich w Polsce w roku 1981 nie jest do końca utożsamiana z powodem ogłoszenia strajku w radomskiej Wyższej Szkole Inżynierskiej. Strajk w Radomiu jest przypisywany niemal wyłącznie protestowi części środowiska akademickiego, przeciwko wyborowi prof. dr hab. płk Michała Hebdy na Rektora tej uczelni….

Mimo, że znalazłem się w samym środku wydarzeń strajkowych, nie potrafię do dziś usystematyzować przyczyn wybuchu tego protestu społecznego, tak znamiennego w skutkach i trwającego w zasadzie do końca, czyli do pierwszej nocy „stanu wojennego” i do osobistej wizyty u strajkujących Pułkownika Wojciechowskiego, Komisarza wojennego w Radomiu.

Jak niesie miejska wieść, Pan Pułkownik odmówił pacyfikacji strajku i należnego strajkującym studentom „spałowania” (pałowanie i „ścieżki zdrowia”, to w Radomiu taka nowa, świecka tradycja – z kulminacją w roku 1976), czym zyskał uznanie mieszkańców miasta.

Kością niezgody w Radomiu były od zawsze budynki, natenczas najelegantsze w mieście a przeznaczone dla Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej i jej bardziej bitnych organizacji.

Społeczeństwo Radomia domagało się aby posadowić w nich miejski szpital lub co innego – byle nie MO, co do której miało zastrzeżenia jeszcze z roku 1976 właśnie.

W efekcie, po utrwaleniu się demokracji w Polsce, postulaty społeczne Radomian, okupione represjami, aresztami, pobiciami, zwolnieniami z pracy i wilczymi biletami, zostały ostatecznie przez władze w Warszawce rozpatrzone i te historyczne budynki zajęła – zgodnie z pierwotnymi założeniami przywódców obalonego ustroju – Komenda Stołeczna Policji (oczywiście ze wszystkimi jej przyległościami).

Co do samego strajku, to brałem w nim udział w ograniczonym stopniu a to z powodu mojej przynależności do Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Byłem, co prawda obecny na spotkaniu założycielskim „Solidarności” ale w mundurze podchorążego plutonowego Ludowego Wojska Polskiego. Nowi działacze „S” ulegli obawom wciągania do działalności NSZZ wojskowego i to w służbie czynnej – pozostałem więc w ZNP z prawem uczestnictwa w działaniach „Solidarności” po wyjściu do cywila.

Stało się to w kwietniu 1981 roku, w miesiąc po okresie prognozowanej „wojny rusko – jaruzelskiej”, którą ze względu na krążące po wojsku wieści o zbrojnym poparciu generała przez bliżej nieokreśloną populację oficerów i żołnierzy, spędziłem bez munduru, bez dowodzenia, jasne, że bez broni, na szczęście bez aresztu a głównie w kinie w Katowicach.

Gwiazdki na pagony wręczył mi gen. Żak w koszarach w Nysie i jako świeżo upieczony podporucznik LWP wróciłem do rodzinnego Radomia.

Tu, w strukturach NSZZ „Solidarność” było już „posprzątane”, więc pozostałem w ZNP robiąc to, co do mnie należało.

Niezależni związkowcy docenili moje działania na rzecz demokracji i przyjęli mnie do komisji negocjacyjnej, która próbowała ugrać swoje postulaty z przedstawicielami Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Negocjacje odbywały się w Radomiu ale i w Warszawie w budynku Sejmu pod opieką posła Jana Józefa Szczepańskiego i przy mediacji ówczesnego Rektora Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Henryka Samsonowicza.

Wtedy po raz pierwszy poznałem gorycz manipulacji. Jeszcze bardziej przykre było to, że doznałem jej od osoby, której dotychczas ufałem w jej szczere intencje, to jest właśnie od prof. Samsonowicza. Powiedział on do nas coś jakby w skrócie: „te negocjacje to takie misterium”.

Zrozumiałem w mig, że nie jesteśmy ważni ani nawet trochę, gdyż decyzje zostały już podjęte przez wysokich decydentów a same negocjacje to zwykła „ustawka”.

Przed ogłoszeniem stanu wojennego zdążyłem jeszcze udzielić sporego wywiadu dziennikarzowi „Głosu Nauczycielskiego” Januszowi Sobierajowi, który później zdobył ksywkę „ministrant” z racji komentowania w stanie wojennym wszelkich religijnych transmisji telewizyjnych.

Wywiad ów miał ukazać się w numerze GN z dnia 12.12.1981….

Po dziesięciu latach przypomniałem sobie, że może bym odzyskał choćby kopię tego mojego wywiadu ale dowiedziałem się w Zarządzie Głównym ZNP, że cały nakład tego numeru GN został przemielony zanim obejrzał światło dzienne.

Z okresu strajkowego pozostała mi na pamiątkę „stała przepustka strajkowa” wydana przez Przewodniczącego Komitetu Strajkowego Uniwersytetu Warszawskiego – Pana Macieja Gellera .

Była to dla mnie i jest nieukrywana satysfakcja, bowiem byłem jedynym z całej grupy radomskiej, który taką przepustkę otrzymał, zwłaszcza, jako członek Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Wówczas, kolegom z NSZZ „Solidarność” taki drobiazg nie przeszkadzał. Po prostu byliśmy z w i ą z k o w c a m i…..

A z pracy wywalono mnie z „wilczym biletem” za „utratę wartości moralno – etycznych”, co oznaczało, że nigdzie w Radomiu nikt nie miał prawa mnie zatrudnić.

Musiałem zmienić dom, znajomych, miasto, przyzwyczajenia, zawód. Porzucić rozpoczętą pracę doktorską i udać się w nieznane.

Pomoc przyszła z najmniej oczekiwanej strony. Otóż Dyrektor „Radoskóru”, Pan Foremniak (ojciec aktorki Małgorzaty Foremniak), wystawił mi na tyle poprawną opinię osobistą, że pomogła mi ona uzyskać czeladnicze uprawnienia rzemieślnicze w zakresie garbarstwa i szewstwa i talon na Syrenę Bosto.

Tak zaczęła się moja kapitalistyczna kariera…..

Polecam także uwadze felietony


Zostaw komentarz

CommentLuv badge
 

Najnowsze komentarze

Kategorie dokumentów

Galerie foto

Blog Traffic

  • Stronę odwiedziło: 633257
  • Teraz na stronie: 0

Mój wiek XX

Ślubowanie sędziów:

The oath taken by polish judges:
As the common court judge I do solemnly swear to serve faithfully the Republic of Poland, uphold the law, conscientiously perform the duties of a judge, administer justice according to the law, impartially and according to my conscience, I swear to keep the State and official secrets and to behave according to the principles of dignity and integrity”.

The person making the oath may add at the end:

„So help me God.”



"Ślubuję uroczyście jako sędzia sądu powszechnego służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według mego sumienia, dochować tajemnicy państwowej i służbowej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości."

Składający ślubowanie może dodać na końcu zwrot:

"Tak mi dopomóż Bóg."

Google